lavka.pl | konsultacje, porady i terapie

konsultacje, porady i terapie psychologiczne, porady dietetyczne

jesteś tutaj: strona głównanowościnajnowsze artykuły

o smutku inaczej

„Człowiek musi reagować uczuciem smutku na negatywne zdarzenia w jego życiu, bo wynika to z jego ludzkiej natury”
(Robert Spitzer - Instytut Psychiatrii Nowy Jork)

Większość ludzi poszukuje szczęścia, jednak mało, kto tak na prawdę potrafi je odnaleźć. Lansowana przez media oraz różnego rodzaju „opiniotwórcze” magazyny wizja szczęścia stara się nas przekonać, że jego źródłem jest ogólnodostępna rozrywka. Pokazują nam świat pełen uśmiechniętych ludzi korzystających z życia. Świat bez problemów, ważnych pytań czy w końcu miejsca na refleksję. Świat bez trudu, zmagania się ze słabościami, koniecznością pogodzenia się z własnymi ograniczeniami jest światem, w którym nie ma miejsca dla smutku, czy bólu codzienności. Tak pojmowana filozofia szczęścia stoi w opozycji do naturalnych dla człowieka stanów emocjonalnych. Stara się zepchnąć niepożądane emocje w cień, zaprzeczyć ich istnieniu. Przykład Amerykanów sięgających po tabletki antydepresyjne jest tylko jednym z bardziej oczywistych dowodów na istnienie przekonania, że szczęście można osiągnąć pozbywając się niechcianych emocji.

O niebezpieczeństwie takiego przekonania mówi profesor Jerome Wakefield z New York University. Uważa on, że niepotrzebnie bronimy się przed negatywnymi uczuciami. Zarówno smutek jak i przygnębienie odpowiada klinicznym kryteriom depresji. Jest jednak uczuciem naturalnym i adekwatnym do sytuacji, w której spotyka nas coś złego (Wakefield,2007).

W dzisiejszych czasach, kiedy ludzie chcą wszystko zaklasyfikować i zaszufladkować także psycholodzy podjęli niebezpieczne próby diagnozowania jako kliniczne, naturalnych stanów, z jakimi człowiek borykał się od zawsze. Smutek po rozstaniu z ukochanym, utrata pracy, utrata bliskiego pojawia się naturalnie i bez naszej woli. Niektórzy psychiatrzy zrównują jednak smutek z depresją. Nie dość, że wytwarzają w osobie przeżywającej te przykre (mimo wszystko) emocje poczucie, że jest chora to jeszcze podejmują próby przeciwdziałania jej aplikując różnego rodzaju leki, czym jeszcze bardziej sugerują, że jest to stan niepożądany, którego należy się pozbyć.

W poszukiwaniu szczęścia nie ma nic złego, ale nie za wszelką cenę.

U podstaw psychologii szczęścia, leży słuszne założenie, żeby pomóc ludziom w nauczeniu się, jak nie poddawać się złym nastrojom i jak dostrzegać pozytywne strony życia. Dzięki niej, wiele ludzi zyskało niezbędną wiedzę na temat sposobów zarządzania własnymi emocjami, co pozwoliło im na podjęcie działań rozwojowych w przeciwieństwie do destrukcyjnych. Tak więc, wszelkie działania psychologiczne pełniące rolę edukacyjną przynoszą wiele dobrego człowiekowi i z pewnością mogą być pomocne większości ludziom zmagającym się z niezrozumiałymi (niechcianymi) przez nich emocjami.

Dlaczego nie czujemy się szczęśliwi? Natura człowieka jest niezaspokojona i dlatego coś, co w założeniu miało być lepszym sposobem radzenia sobie z własnymi emocjami zmieniło się w obietnicę, że człowiek może świadomie rezygnować z emocji, na które nie ma ochoty, przez co staje się lepszy, wydajniejszy, a w końcu szczęśliwszy.

Dzisiaj rośnie liczba psychiatrów i psychologów, którzy wzywają do opamiętania. Ostrzegają przed tendencją leczenia antydepresantami zwykłego stanu przygnębienia. Teza, że wszelki smutek jest chorobą, stanowi najbardziej szkodliwy produkt branży szczęścia, uważa prof. Jerome Waefield z New York University.

Dowodem na to niech będą badania tzw. Word Values Survey, które wskazują, że brak negatywnych uczuć w życiu nie jest tak bardzo korzystny dla człowieka, jak się powszechnie uważa. W badaniach, w których wzięło udział 120 tys. osób z 96 krajów, naukowcy analizowali związki między różnymi poziomami deklarowanej satysfakcji (skala od 1 do 10) a dochodami, wykształceniem, zaangażowaniem politycznym, działalnością społeczną i bliskimi związkami z innymi osobami. Osoby, które oceniły poziom swojego szczęścia na 8 odnosiły większe sukcesy i to w każdej dziedzinie życia niż te, które oceniły poziom szczęścia na 9 czy 10. (Chyłkiewicz,2008).
Paul Keedwell, psychiatra z Cardiff University w Wielkiej Brytanii sugeruje, że zbyt wiele szczęścia sprawia, że ludzie nie mają chęci i motywacji do dokonywania zmian w życiu, które z perspektywy czasu mogłyby przynieść im wiele korzyści (Redlińska, 2009). Profesor Ed Diener, który zyskał przydomek Doktor Szczęście i przez prawie ćwierć wieku głosił przekonanie o złych skutkach smutku, zmienił ostatnimi czasy swoje radykalne poglądy na istotę smutku. Ostrzega nawet, żeby być „ostrożnym, gdy ktoś mówi,że powinniśmy być szczęśliwsi. Po osiągnięciu przez człowieka umiarkowanego szczęścia dalsze zwiększanie jego poziomu może niekorzystnie wpływać na jego karierę zawodową czy dochody” (Chyłkiewicz,2008).

Pojawia się zatem uzasadnione pytanie, po co nam negatywne emocje. Co będę miał/a z tego, że pozwolę sobie na przeżywanie smutku?
Po pierwsze uważane za negatywne emocje takie jak smutek mogą mieć dla człowieka korzystne działanie. Od dawna wiadomo, że pogorszenie nastroju wpływa na kreatywność. Wielkie dzieła muzyki, literatury czy malarstwa powstawały w momencie, kiedy ich twórcy przeżywali stany daleko odbiegające od szczęśliwości. Co prawda nie każdy z nas ma talenty artystyczne, ale w codziennym życiu odczuwanie smutku może być ważnym sygnałem, a niechęć do odczuwania tej negatywnej emocji może motywować do podjęcia kroków ku zmianom. Przy umiarkowanym poziomie dyskomfortu motywacja może być niewystarczająca do podjęcia trudnych decyzji.

Negatywne emocje pozwalają ukierunkować myślenie, niejako skłaniają do refleksji i poradzenia sobie z problemem. Przez odrzucenie smutku osoby często skazują się na pustkę i brak punktu odniesienia niezbędnego do rozpoczęcia psychologicznej pracy ku znalezieniu właściwego rozwiązania. Tkwienie w takim stanie przypomina odrętwienie, brak wizji na wyjście z sytuacji oraz powoduje bezradność, która sama w sobie jest stanem bardziej nieprzyjemnym niż emocja smutku.

Inny aspekt smutku jest powiązany z procesem komunikacji społecznej. Okazywanie negatywnych emocji – w tym smutku, jest istotnym komunikatem. W ten sposób dajemy sygnał naszemu otoczeniu, że coś się z nami dzieje i że prawdopodobnie potrzebujemy wsparcia.

W końcu smutek jest przede wszystkim informacją dla nas samych o tym, że jakaś niezaspokojona potrzeba dopomina się o zwrócenie na nią uwagi. W sytuacjach, kiedy wiemy, z jakiego powodu się smucimy sprawa wydaje się oczywista. Niemniej w momencie, kiedy trudno jest nam odnaleźć bezpośrednią przyczynę naszego stanu ubieganie się do szybkich sposobów uśmierzenia smutku (jak objadanie się, tabletki, alkohol, narkotyki, seks) może być pozbawieniem się jedynej okazji do trwałej zmiany naszego samopoczucia.

Wskazując pozytywne aspekty smutku należy przypomnieć o zasadzie umiaru we wszystkim, co się robi. Skazywanie się na długotrwałe przebywanie w negatywnym stanie jest destrukcyjne i nie przynosi żadnych korzyści. Przedłużające się okresy smutku mogą wskazywać na konieczność poszukania porady u osoby, która zna się na ludzkiej psychice: czy to będzie terapeuta, psychiatra czy psycholog. Z drugiej strony przesadna wiara w przekonanie, że szczęście to nie odczuwanie negatywnych emocji prowadzi do amputacji istotnej części ludzkiej natury.

Psychologia nie jest po to, żeby nauczyć człowieka jak przestać odczuwać. Jej głównym zadaniem jest zrozumieć, co się dzieje w człowieku oraz nauczy go akceptować całokształt ludzkiej emocjonalności, z jej pozytywnymi i negatywnymi przejawami. Tylko w takim przypadku zyska on prawdę o sobie samym.

Wobec powszechnie panującego przekonania o szczęściu jako nie odczuwaniu negatywnych aspektów życia, zdanie Roberta Spitzera z nowojorskiego Instytutu Psychiatrii przytoczone w pierwszym zdaniu tego artykułu brzmi banalnie, ale niesie ze sobą ważną informację, o której zdajemy się często zapominać.

Centrum oferuje wsparcie psychologiczne dla wszystkich osób potrzebujących pomocy w zakresie nieradzenia sobie z własnymi emocjami lub chcących zasięgnąć wiedzy na temat niepokojących zachowań u bliskich osób.


Bibliografia:
1. Chyłkiewicz J., Begley S.(2008). Szczęście w nieszczęściu [w] Newsweek, 24.02.2008, str. 58-62

2. Redlińska Filc I.(2009). Zły nastrój może być dobry [w] Rzeczpospolita, 15.01.2009


Polecane książki z tej dziedziny:

Diener, E., & Biswas-Diener, R. (2008). Rethinking happiness: The science of psychological wealth. Malden, MA: Blackwell Publishing.

Wakefield J.(2007). The Loss of Sadness: How Psychiatry Transformed Normal Sorrow into Depressive Disorder. New York, Oxford University Press Wilson E.(2009). Against Happiness. In Prasie of Melancholy. Wydawnictwo: Farrar, Straus and Giroux.

Selligman M. (1993); Optymizmu można się nauczyć – Jak zmienić swoje myślenie i swoje życie, Wydawnictwo: Media Rodzina of Poznań.

serwis